Nie wiem, kim jestem i co tu robię
I ile lat mi przyszło tutaj żyć
To mnie wcale nie obchodzi, nie obchodzi
Rankiem idę na miasto i patrzę
Czy coś zmieniło się, gdy ostatni raz
Przemierzałem je niczym ptak
W dobry czas
Ludzie się spieszą do roboty, do roboty
Pełno korków na ulicach, na chodnikach cienie drzew
A ja dalej sobie skaczę jak z gałęzi na gałąź
I drę się na cały głos do siebie
W drogę, nie ma się co zatrzymywać
I dalej sobie idę tam gdzie chcę
I nikt nie zatrzyma mnie
W Polskę idziemy, drodzy panowie
W drodze wcale nie martwię się srodze
Na moim szaku nie ma przeszkód i
Pozamykanych żadnych drzwi
Niebo, niebo wysoko ponad głową
A na ziemi z kolei taka paranoja
Że ze śmiechu mało nie spadam w dół
Wszyscy gonią za piniądzem i za seksem
I wyznają zasadę Arbeit macht frei
A pod wieczór całe miasto tonie w alkoholu
I na to nie ma rady, takie są układy
Inni toczą sobie z kolei różne wojny
Podpisują pokoje i rozejmy też
I tak dalej wiodą swoje monotonne życie
A ja idę przed siebie w każdy nowy dzień
Dzisiaj znowu się ktoś narodził
A inny umarł, wszak to jego rzecz
Może wreszcie się wyzwolił
A ha ha ha, a ja dalej
Idę se i śpiewam wśród alej
I tam gdzie chcę spokojnie niosę się
Bo tam, gdzie bywam, nie jest źle
"Miłujcie i grojcie póki co
Bo jutro grania nie będzie tam ..."
Dalej, zresztą nie ważne dokąd
Po drodze swej podążam
I wcale nie obchodzi mnie, kim jestem i co robię tu